W połowie kwietnia 2019 r. zostałem zaproszony przez telewizję Polsat News, do uczestniczenia w programie Interwencja w roli eksperta. Tematem odcinka była budowa w małej miejscowości osiedla domów wielorodzinnych, 4 kondygnacyjnych – Tuż obok ich domów budują trzy bloki! Walka o spokój

Niestety z przebiegu dyskusji nie zostało mi udostępnione nagranie (z przyczyn technicznych jak to realizatorzy określili), nie mniej sprawa jest warta przybliżenia.
Czytaj dalej >>>
W ostatnich dniach trafił do mojej kancelarii klient, który chciał rozwiać swoje wątpliwości związane z prawem budowlanym zanim podejmie pierwsze kroki związku z nową inwestycją.
Z racji tego, że jest to duże przedsięwzięcie budowlane nie mógł pozwolić sobie na podjęcie działań bez uprzedniej konsultacji.
Stan faktyczny sprawy wyglądał następująco:
Jesteśmy właścicielami terenu, na którym był kiedyś zakład przemysłowy, który został rozebrany do poziomu terenu (pozostały po nim fundamenty), na w/w terenie planujemy budowę nowego zakładu.
Chcąc przyspieszyć realizację projektu, planujemy najpierw zlecić jednej firmie roboty ziemne (przygotowanie terenu pod inwestycję, wykopy i usunięcie pozostałości fundamentów po poprzednim zakładzie) wraz z opracowaniem projektu robót i uzyskaniem pozwolenia na budowę, jednocześnie planujemy przetarg na opracowanie projektu budowlanego i uzyskanie pozwolenia na budowę dla nowego zakładu.
Istnieje prawdopodobieństwo, że uzyskamy pozwolenie na budowę (na roboty ziemne, rozbiórki fundamentów) i w niewielkim odstępie czasu będziemy starać się o pozwolenie na budowę zakładu.
Przedstawiona przez klienta sytuacja nie jest niczym nie typowym.
Na nieruchomości, na której wcześniej stał obiekt budowlany pozostały do wykonania roboty ziemne i uporządkowanie starych fundamentów.

Jak uzyskać decyzję na roboty budowlane?
W zależności od tego jakiego obiektu budowlanego ma dotyczyć rozbiórka, musimy zgłosić rozbiórkę bądź złożyć wniosek w sprawie pozwolenia na dokonanie rozbiórki.
Czytaj dalej >>>
Panie Mecenasie, czy da się coś zrobić?
Pierwsza myśl – Jak nie my to kto?
Pełen pozytywnych emocji siadam do przesłanych dokumentów. Na pierwszy rzut wchodzi plan miejscowy rocznik 2017, więc żadne terminy przedawnienia jeszcze nie powinny się zmaterializować.

Gmina podwarszawska, klient chce uzyskać odszkodowanie za drogę publiczną, która przecina jego działkę.
Przy wstępnej wycenie rozmawialiśmy o kwocie 350 zł za metr kwadratowy działki w tych okolicach, z uwagi, iż zawsze to były działki budowlane, w dobrej lokalizacji i z uzbrojeniem.
Czytaj dalej >>>
W mediach głównego nurtu, w związku z tzw. aferą Srebrnej przetacza się fala wiadomości związanych z pracami nad likwidacją „Wuzetek”. Zostawiając z boku kwestie polityczne, widząc kolejne zapowiedzi, zadaje sobie jedno pytanie Który to już raz?
Wiemy, że „mądry Polak po szkodzie”, czego w prawie najlepszym przykładem jest nauczany od początku edukacji prawniczej casus dotyczący kradzieży. Na początku lat ’90 plagą stała się kradzież impulsów telefonicznych.
Niestety ówczesny zapis Kodeksu Karnego przewidywał tylko kradzież rzeczy ruchomej, a tym samym czyn zaboru impulsów nie był kradzieżą, bo ustawa karna tego rodzaju czynu nie przewidywała.
Zrobiło się wielkie poruszanie, na szybko zaktualizowano ówczesny Kodeks Karny, tylko tak niefrasobliwie, że inne rodzaje kradzieży danych elektronicznych nie zostały zmianą objęte i znowu pod wpływałem opinii publicznej trzeba było na szybko nowelizować normy.
Mam obawy, że obecne działania legislatorów, kierujących się impulsem, mimo iż może rozwiążą jeden problem, to stworzą kilka innych, do których rozwiązania będzie potrzeba znowu kilkunastu orzeczeń sądów administracyjnych.

O co chodzi z tymi „Wuzetkami”
Warunki zabudowy i zagospodarowania terenu to decyzja administracyjna, którą musi uzyskać inwestor chcący realizować jakąkolwiek zabudowę (z drobnymi wyjątkami), w przypadku, kiedy (1) miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie został uchwalony na danym obszarze, albo (2) jego inwestycja nie kwalifikuje się jako inwestycja celu publicznego.
Czytaj dalej >>>
Szumnie zapowiadana przez polityków tzw. „ustawa krajobrazowa”, obowiązuje w Polsce już kilka ładnych lat (od 2015 r.) i poza grupą aktywistów i kilku osób zainteresowanych branżowo, wiele osób w ogóle nie wie o jej istnieniu, choć może dotknąć przeciętnego Kowalskiego dodatkowymi opłatami (np. z tytułu wywieszenia ogłoszenia na balkonie „Sprzedam mieszkanie”).
Sympatycznego bloga dotyczącego punktu widzenia osób branżowych, ale też publikującego ciekawostki z tym związane (jeden z moich ulubionych wpisów Ilustrowany przewodnik po uchwale krajobrazowej dotyczył miejscowości Wyszków, gdzie w poprzedniej kadencji radni uchwalili uchwałę krajobrazową) prowadzą osoby powiązane z firmą Jetline.

Jako, że stosowanie przedmiotowych norm nie jest jeszcze zbyt rozpowszechnione, w branży prawnej każdy wyrok dotyczący przedmiotowych zagadnień jest szeroko analizowany, przez osoby zajmujące się tym tematem.
Czytaj dalej >>>